kup bilety online

Komunikat prasowy

STEPOWANIE PRZEZ ŻYCIE

Mimo trudnych dla kultury czasów teatry prowadzone przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury wciąż wyznaczają trendy i ustalają poziom artystyczny polskich scen. Dowodzi tego grudniowa premiera komedii obyczajowej „Lekcje stepowania” Richarda Harrisa w stołecznym Och-Teatrze.

Krystyna Janda powróciła do reżyserii tego spektaklu po 11 latach (poprzednio przygotowała go dla Teatru Powszechnego w Łodzi). Sztuka przedstawia losy pochodzących z różnych środowisk i żyjących według własnego ustalonego schematu siedmiu osób, które co tydzień spotykają się na lekcjach stepu. Wprawny widz szybko dostrzeże, iż nie tylko o naukę tańca tu chodzi. Zajęcia są formą terapii, wyrwania się z życiowego kotła i próbą zapomnienia przez chwilę o szarej codzienności. Bohaterowie uczą się funkcjonowania w grupie – jedni walczą o pozycję dominującą, inni starają się nie rzucać się w oczy albo mają przygotowany zestaw rad, jak należy postępować. W zabawny sposób docinają sobie, śmieją się z własnych i cudzych słabości, plotkują. Choć zespół na pierwszy rzut oka wydaje się zgrany, w miarę upływu czasu pojawiają się wzajemne podejrzenia i konflikty, a wspólne relacje zostają poddane ciężkiej próbie. Powoli, wraz z obnażaniem kolejnych przywar, na światło dzienne wychodzą prawdziwe ludzkie dramaty. Rose (Izabela Dąbrowska) walczy z rakiem, Maxine (Katarzyna Żak) ma za sobą dwa nieudane małżeństwa, Dorota (Joanna Moro) – jest skazana na samotność i poświęcenie się opiece nad ojcem.

Na widowni śmiech przez łzy

Salwy śmiechu ustępują miejsca głębokiej refleksji. W spektaklu na pierwszy plan wysuwa się walka o wartości takie jak: pomoc ofiarom przemocy domowej, uczciwość, empatia czy stosunek do mniejszości seksualnych. Autor i reżyser pozostawiają widzom możliwość swobodnej oceny postaci. Choć możemy się nie zgadzać z postępowaniem niektórych bohaterów sztuki, to podejmowane przez nich decyzje z całą pewnością są dyskusyjne i budzą wątpliwości. Trudno zająć stanowisko, czy Vera (Maria Winiarska) postąpiła źle, gdy zgłosiła władzom, iż partner Sylwii (Elżbieta Romanowska) pracuje na czarno, jednocześnie pobierając nielegalnie zasiłek. Vera takie ma zasady. Każdy zbudował swój świat wartości i choć stoi on w opozycji do pozostałych, nie pozwala na jednoznaczne komentarze, a Krystyna Janda nie narzuca widzowi, kto jest dobry, a kto zły.

Andy (Zofia Zborowska) i Geoffrey (Kamil Maćkowiak) pozostają z boku, nie chcą się narzucać ze swoim życiem i osobowością, choć reszta bohaterek chciałaby postawić Geoffreya w centrum uwagi i zabiegać o jego względy. Pani Fraser (Krystyna Tkacz), przez większość spektaklu milcząca, nie daje się zepchnąć z piedestału życiowego i zawodowego doświadczenia, mimo że reszta grupy najchętniej by się jej pozbyła. Poprzez moralizatorski ton i częste fochy akompaniatorka pokazuje, kto tu rządzi. W cieniu pozostaje nawet instruktorka tańca (Anna Iberszer), która nie usiłuje za wszelką cenę stworzyć jednolitej układanki z mieszanki ludzkich charakterów. Tu nie o choreografię i efekt finalny chodzi, dla każdego z tancerzy ważne jest, że uczestniczą w zajęciach, dzięki którym lżej im się żyje.

Choć bohaterowie sztuki różnią się od siebie i inaczej postrzegają świat, próżno tu szukać „czarnego charakteru”. Początkowo za taki może uchodzić pedantyczna Vera, to jednak dzięki jej zabiegom poznajemy ukryte prawdy o ludziach. Każdy daje się poznać po trochu z lepszej i gorszej strony. I każdy jest postacią tragiczną, wręcz krzyczącą o akceptację oraz zrozumienie. Może z wyjątkiem Sylwii – pełna autoironii i z cynicznym podejściem do życia, sypie niewybrednymi żartami i sprawia wrażenie, że poradzi sobie w każdej sytuacji. Dzięki jej często prymitywnym komentarzom i docinkom udaje się przełamać coraz bardziej gorzką akcję.

Co z życiem, kiedy kurtyna opada?

Wkrótce nadchodzi moment kulminacyjny: prawdziwe, taneczne widowisko odbywające się w ramach koncertu charytatywnego. Uczestników lekcji stepowania poznajemy na nowo, są roześmiani, pełni energii, wreszcie mają swoje pięć minut, a nieśmiały dotąd Geoffrey tańczy solówkę. Frustracje, nieszczęścia, szarość dnia codziennego ustępują miejsca euforii i pasji. Ale czy aby na pewno? Kompozycja otwarta przedstawienia pozostawia nurtujące pytania o przyszłość bohaterów. Czy wraz z opadnięciem kurtyny ich życie nabierze smaku? Gdzie znajdą odskocznię od czarnych życiowych scenariuszy?

Krystyna Janda stworzyła piękny, skłaniający do refleksji spektakl. Umiejętnie odpowiedziała w nim na oczekiwania widzów. Tych szukających w teatrze jedynie wysmakowanej rozrywki, jak również tych, którzy oczekują katharsis, inteligentnego przekazu. Oszczędna scenografia, proste kostiumy i problemy bliskie każdemu pozwalają dostrzec metaforyczny sens inscenizacji. Oglądamy scenę niczym własne odbicie w lustrze. Z pewnością każdy z nas nieraz chciałby uciec na lekcje stepowania.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni