kup bilety online

Komunikat prasowy

SZTUKA ŻYCIA

Edyta Werpachowska, www.teatrdlawas.pl

Wielu pamięta jeszcze duszną atmosferę sal wykładowych, przyspieszone tętno, adrenalinę towarzyszącą niepokojowi o to czy przypadkiem nasze nazwisko nie zostanie wypowiedziane srogim tonem wykładowcy. Siedząc jak na szpilkach chłoniemy każde jego słowo, wpatrujemy się w każdy gest, starając się czerpać jak najwięcej z samego faktu przebywania razem z osobą niezwykłą – niekwestionowanym autorytetem. W podobnej sytuacji umieszcza widza Och-Teatr, gdzie w spektaklu „Maria Callas. Master Class” widzowie z pozycji uczniów obserwują zainscenizowaną lekcję śpiewu, którą prowadzi legendarna gwiazda opery (o nieco przyblakłym już blasku). Artystka, w którą wciela się Krystyna Janda na scenie nie wykonuje już co prawda arii, ale ponad dwugodzinna lekcja z nią jako mentorką to swoisty „one (wo)man show”.

To nie pierwszy raz, kiedy Krystyna Janda pod reżyserskim przewodnictwem Andrzeja Domagalika wciela się w primadonnę stulecia. W 1997 roku adaptacja tekstu Terrence'a McNally'ego wystawiana była w Teatrze Powszechnym. Po osiemnastu latach artyści wracają do sztuki odkurzając postać legendarnej sopranistki, która podbijała serca słuchaczy nie tylko w La Scali. A jest do czego wracać – Maria Callas była kobietą o niezwykle silnym charakterze, wywołującą liczne skandale, z szeroko komentowanym życiem osobistym. Jednocześnie była to artystka z prawdziwego zdarzenia, skora do wielu poświęceń i wyrzeczeń w imię sztuki przez duże S. Ta niezwykła postać w sztuce „Maria Callas. Master Class” ukazana jest już u schyłku życia. Widzowie mają szansę być świadkami jednego z prowadzonych przez nią na początku lat 70., w nowojorskiej Juilliard School of Music, kursu mistrzowskiego dla doświadczonych śpiewaków operowych. Do Callas zgłaszają się mniej lub bardziej przerażeni artyści (w ich rolę wcielają się autentyczni śpiewacy operowi) i wystawiają na często brutalną ocenę mistrzyni. Callas jest posiadaczką tak silnego charakteru, że już od przestąpienia progu sali prób wypełnia ją całą sobą. Przede wszystkim mówi – o wszystkim: wspomina historie z przeszłości, irytuje się na brak stołka pod nogi czy złą temperaturę w sali, wypowiada życiowe mądrości o tym, jak nie dać się zmanipulować w artystycznym światku, narzeka na to, że studenci „nie mają wyglądu”. Uwagi te nieraz okraszone są sporą dawką humoru, czasem jej głos zadrży ze wzruszenia. Już po pierwszych minutach spektaklu zorientować się można, że Callas uwielbia być w centrum uwagi, nie może żyć bez publiczności, a podziwu potrzebuje jak tlenu. Jej postać jest niezwykle absorbująca, jej odbiór jest niejednoznaczny: zachwyt nad artystką nieustannie miesza się z irytacją.

Dla swych studentów Callas na początku jest bardzo surowa. Nie waha się przed komentowaniem wszelkich aspektów ich aparycji, na początku nie dając nawet dojść do głosu ich artystycznym zdolnościom. Wykreowana na początku sztuki sympatia do artystki topnieje z każdą nietaktowną uwagą rzucaną przez nią do przerażonych studentów. Callas zachowuje się bardzo chaotycznie, nie potrafi skupić się na sednie sprawy, spychając śpiew na dalszy plan. Kiedy jednak w końcu studentom udaje się zaśpiewać artystka zmienia się nie do poznania. Usłyszawszy arie operowe, które sama niegdyś wykonywała poświęca im całą swoją uwagę. Każdą frazę przeżywa z wielkimi emocjami, na jej twarzy widać całe spektrum targających nią uczuć. W tym momencie nie ma już żadnych wątpliwości – sztuka to całe jej życie.

Obsadzenie w roli Marii Callas Krystyny Jandy to idealny wybór. Tak silną osobowość, jakiej posiadaczką była operowa diwa mógł zagrać tylko drugi, równie silny charakter. Janda jako Callas jest niezwykle przekonująca, oddaje się tej roli w całości – tak jak w całości operą żyła grecka śpiewaczka. Tak dobrze nie jest już w przypadku artystów, którzy wcielili się w rolę studentów. Grają sztucznie, wszystko rekompensują jednak wykonywanymi ariami. Wsłuchiwanie się w operowe utwory, obserwując jednocześnie reakcję na nie Marii Callas, to niesamowite i niezapomniane przeżycie.

„Maria Callas. Master Class” to przedstawienie będące studium prawdziwej artystki. Jandzie udało się ukazać różne oblicza Callas: raz jest ona doświadczoną kobietą o bogatym życiorysie z dystansem odwołującą się do współczesnego świata i żartującą z przeszłości, za chwilę przeobraża się w zgorzkniałą artystkę zawiedzioną tym, że apogeum świetności ma już za sobą. Nie do końca wiadomo, która jej twarz jest prawdziwa. Interesującym zabiegiem, pomagającym zagłębić się w skomplikowaną postać artystki, są retrospektywne monologi pojawiające się podczas wykonywanych przez nią niegdyś arii. Callas wspomina najtrudniejsze momenty swojego życia, odgrywa najboleśniejsze dla niej rozmowy. Janda w tych scenach jest niezwykle przejmująca, jej monologi chwytają za serce i wywołują cały wachlarz emocji. Och-Teatr zaczął sezon stawiając poprzeczkę bardzo wysoko - oby pozostała na tej wysokości.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni