kup bilety online

Komunikat prasowy

Trzeba zabić starszą panią – recenzja

Piotr Gniewkowski, www.niekulturalny.com.pl

Jeśli jeszcze nie zaczęliście jesiennego sezonu teatralnego to macie tylko jedno wyjście – pójść do Och-Teatru lub Polonii i oddać się niezwykłej magii tych wspaniałych miejsc. Nie mówię tego bez powodu, oba teatry zagnieździły się głęboko w moim sercu i darzę je szczególnym uczuciem. Dlatego też pierwsza recenzja „tej jesieni” jest własnie recenzją jednej z ich sztuk – i to w dodatku nie najnowszej, ale takiej, o której dużo już słyszałem i sądzę, że grzechem byłoby ją pominąć.

Trzeba zabić starszą panią to jak już powiedziałem żadna nowość, a sztuka grana już ponad 120 razy i bardzo dobrze przyjęta przez publiczność. Warto powiedzieć, że spektakl na którym byłem sprzedał się do ostatniego fotela.

Opisywane przedstawienie opowiada klasyczną historię „denerwującej starszej Pani”, oraz mieszkających z nią ludzi, w tym wypadku bandy złodziei, która upatrzyła sobie pewną furgonetkę pełną pieniędzy. Urocza emerytka tym razem nie przeszkadza jednak jakoś specjalnie mocno, przeciwnie, dla przestępców jej obecność i pomoc jest ważnym szczegółem planu. O co chodzi i co z tego wyniknie – dowiecie się już w Och-Teatrze.

W rolach głównych występują naprzemiennie: Barbara Krafftówna, Andrzej Konopka/Michał Piela,Adam Krawczuk/Cezary Żak, Wojciech Pokora, Adam Serowaniec/Rafał Zawierucha, Marcin Troński, Michał Żurawski/Piotr Żurawski oraz Jadwiga Bogusz/Barbara Zgorzalewicz-Fryźlewicz,Kiksa Kołodziejczyk-Szyszko, Katarzyna Skolimowska, Michał Zieliński (głos).

Oczywiście dość trudno w jednej recenzji zawrzeć rzetelny opis umiejętności aktorów przy tylu zastępujących się raz za razem nazwiskach, dlatego może skupię się na tym co wiem. Barbara Krafftówna to aktorka, którą musicie czym prędzej zobaczyć na scenie! Ta 87 letnia kobieta ma w sobie nadal więcej energii, niż niektórzy z nas! Skradła mi i mojej partnerce serce, co jednak nie dziwi, bo tak zupełnie szczerze przyszliśmy tutaj wyłącznie dla niej. Jest żwawa, zabawna i niezwykle urocza. Reszta aktorów dotrzymuje jej kroku i przy każdym „układzie” można powiedzieć o tym, że obsada jest naprawdę solidna. Marcin Troński w głównej roli męskiej jest jako klasyczny przestępca i zdecydowanie warto o nim wspomnieć – tym bardziej, że nie podlega dublurze.

Dekoracje jak na specyficzny układ sceny Och-Teatru bardzo pozytywnie zaskakują, chociaż jest to raczej sztuka „pół na pół”. O ile mieszkanie wygląda przytulnie i znajdują się w nim podstawowe meble, to jednak kilka rzeczy pozostaje w sferze naszej wyobraźni – broń boże to nie zarzut, ale wiem, że niektórzy widzowie oczekują większego boom w kwestii scenografii. A co właściwie mamy? Wspomniane meble, fotele, ważne dla fabuły okna czy palący się na środku sceny kominek. Jak dla mnie jednak bywa czasami za ciemno, a kilka innych drobnostek mogłoby zostać podanych sensowniej, natomiast wiadomo, że sztuka teatralna i to jeszcze angielska – została przystosowana do naszych realiów najlepiej jak mogła i nie ma na co narzekać, bo taka była po prostu ogólna wizja. Aktorów bywa na scenie dużo, ale wdzięcznie lawirują pomiędzy sobą i dekoracjami, nic nikomu nie przeszkadza, więc właśnie może w tym rzecz – w uniknięciu zbędnego chaosu.

 

Tak się złożyło, że siedziałem akurat w ostatnim rzędzie i jeśli chodzi o warstwę dźwiękową, to również nie mogę narzekać. Pani Krafftówna oczywiście mogłaby mówić ciut głośniej, ale zaawansowany wiek w połączeniu z dość niskim wzrostem jest dobrą wymówką – ma dużo dalej do wiszących pod sufitem mikrofonów. Inni aktorzy są natomiast słyszalni bez problemu, a jeśli chodzi o dźwięki „otoczenia” również wszystko jest doskonale słychać. Strasznie fajny jest zwłaszcza efekt jadącego pociągu, nie wiem dlaczego, ale mimo wszystko mnie uspokaja. Sztukę oceniam jako dobrze udźwiękowioną i odpowiednio przećwiczoną – także np. osoby starsze też nie będą stratne.

Scenariusz natomiast mnie jakoś szczególnie nie powalił, zwłaszcza, że widziałem już kilka filmów o podobnej tematyce, a recenzowanej sztuce daleko do komedii, w której aktorzy co i rusz przewracają się na skórce od banana. Takich żartów nie ma chyba wcale, jest za to kilka inteligentnych ripost, które w odpowiednio małej dawce wywołują nieskrępowane salwy śmiechu na całej sali. Tak więc narastająca i gęstniejąca z każdą chwilą atmosfera jest co parę minut dyskretnie rozluźniana przez aktorów. Oba akty są dość równe i chociaż finał wydaje mi się odrobinę bezsensowny, to raczej narzekać nie będę, taka już specyfika tego typu przedstawień.

Trzeba zabić starszą panią to z pewnością sztuka dla różnorodnej publiczności, wystarczy wspomnieć, że na sali pojawiła się dość różnorodna wycieczka szkolna i wszystkie dzieci były… cicho. Tak działa dobry teatr.

Ale czy rzeczywiście jest to sztuka dla każdego? Myślę, że tak ponieważ jest dobrze skonstruowana, przewrotna, zabawna i zaskakująca. Tutaj każdy odnajdzie coś dla siebie i prawdopodobnie to właśnie jest jej największym plusem – uniwersalność. To najpewniej dlategoOch-Teatr wystawia ją już od tylu lat i zawsze zbiera pełne sale. Moim zdaniem w oczekiwaniu na nowości warto rzucić okiem także na to, czego mogliśmy jeszcze nie widzieć. W końcu świat sceniczny jest ponadczasowy i niezmiennie emocjonujący.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2020 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni