kup bilety online

Komunikat prasowy

Spokojnie, to tylko farsa?

Joanna Derkaczew, Gazeta Wyborcza nr 281

Szanowni państwo, a teraz zepsuję przyjemność z oglądania sztuk łatwych i przyjemnych. Wykażę się zgorzknieniem i brakiem poczucia humoru. Powód: "Weekend z R." w warszawskim Och-teatrze. Brawura jak na West Endzie. Po premierze najnowszej farsy w Och-teatrze Marii Seweryn i Krystyny Jandy - według tekstu specjalnie napisanego dla nich przez klasyka gatunku Robina Hawdona - na widowni kipiało od entuzjazmu. "Weekend z R." to perfekcyjnie odrobione zadanie z kategorii "jak rozpisać sztukę na sześć osób, czworo drzwi i trzy kanapy, nie zatrącając o politykę, religię, pieniądze czy choroby". W tempie, z wartkim rytmem, bez zahamowań. Fabuła dotyczy zdrad małżeńskich, w inscenizacji nie brakuje biegów wokół kanapy, ukrywania się, przemykania chyłkiem, nagłych powrotów, obłapiania i qui pro quo. Bohaterowie to typy wzorowane na przedstawicielach brytyjskiej klasy średniej XX wieku - ludziach niezbyt lotnych, konserwatywnych, próżnych, pełnych uprzedzeń, no i obdarzonych fatalnym gustem.  Główna bohaterka, pani domu Clarice (Krystyna Janda), podobnie jak Julia Roberts z "Jedz, módl się i kochaj" znalazła szczęście i miłość życia w tropikach. Zapomniała tylko o jednym - nadal jest mężatką. Mąż Roger (Cezary Żak) miał wprawdzie wyjechać na weekend (jak się okaże, do swojej kochanki Daisie, przyjaciółki Clarice), ale na skutek pewnego nieporozumienia... Efekt jest taki, że gdy jej egzotyczny kochanek Roberto (Piotr Borowski) puka do drzwi, w podlondyńskim domu jest już Daisie (Aleksandra Justa), Roger, Clarice, przegięty projektant wnętrz Rodney (Jacek Poniedziałek), do których zaraz dołączyć ma ktoś jeszcze (nie zdradzając szczegółów - Piotr Machalica). Tłok, zamieszanie, konsternacja, wątpliwości: "Kto jest kim?" i "Kto gdzie/z kim śpi?". Aktorzy napełniają kolejne kieliszki, plączą się w zeznaniach, chichocą histerycznie. Klasyczna mieszanka klisz o głupich mężach i żonach, nieudolnych kochankach, których bierze się, ot, dla poprawy nastroju. Jacek Poniedziałek, który jeszcze niedawno był pionierem polskich coming outów, prezentuje karykaturę geja: złośliwego, zepsutego pozera wodzącego pożądliwym wzrokiem za każdą parą spodni. Dlaczego? Widocznie twórcy uznali, że tylko ktoś, kto w życiu publicznym wypowiadał się przeciwko idiotycznemu stereotypowi, ma prawo grać idiotyczny stereotyp. Pytanie jednak, po co. Prawo konwencji? W cyrku w końcu też zasady są ustalone - niedźwiedzie są niedźwiedziami, a woltyżerki woltyżerkami, i nikt nie próbuje ich namówić do zamiany ról w imię poprawności politycznej. A jednak oglądanie przegiętego Jacka Poniedziałka czy dziecinnie skrzeczącej Krystyny Jandy niepokoi. Żenuje. Robin Hawdon od lat z powodzeniem opisuje sceny z życia znudzonych mieszczan z pretensjami. Lekko staroświecka stylizacja, przesunięcie o parę dekad pozwalają mu na najgrubsze żarty. Na żonglerkę szablonami kryjącymi różne fobie, formy pogardy i nietolerancji. W końcu to farsa. Farsy po prostu "tak się pisze". Czemu nie można by oglądać tego jak formy muzealnej, archaicznej? Przecież istnieją współczesne farsy spełniające utrwalone wymogi gatunku. Autorzy używają w nich sobie na niezbyt szlachetnej naturze ludzkiej, nie podsycają jednak odrazy wobec żadnej z grup społecznych (niektóre, jak wystawiany w warszawskim Kwadracie "Berek, czyli upiór w moherze" Marcina Szczygielskiego, usiłują nawet coś tam naprawiać, coś przełamywać). Sztuka dedykowana jest Georges'owi Feydeau, francuskiemu komediopisarzowi (o polskich korzeniach) z przełomu XIX i XX wieku, prekursorowi teatru absurdu, autorowi m.in. "Damy od Maxima". Feydeau bawił "strasznych mieszczan" swoich czasów, równocześnie jednak szczypał ich i krytykował. W "Weekendzie z R." oglądamy jakichś obcych Anglików w dziwnych kraciastych ubrankach, podsycając jednocześnie własne niezdrowe uprzedzenia. Krytyka (jeśli w ogóle jakaś ma tu miejsce) dotyczy "tych innych, dawno i daleko stąd", my możemy śmiać się spokojnie. To farsa, to tylko farsa.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni