kup bilety online

Komunikat prasowy

Komedia albo kim jest R.?

Rozmowa z Krystyną Jandą

Dorota Wyżyńska: Tekstów komediowych, farsowych nie brakuje. Jak wybrać ten, który sprawdzi się na scenie?

Krystyna Janda: Szczerze mówiąc, nie wiem. Nie mam rutyny w czytaniu tekstów tego gatunku. Kieruję się gustem i prostotą, no i tym, co mnie śmieszy podczas lektury. Nad tekstem "Weekend z R." śmiałam się z wielką rozkoszą, ale czy to będzie w naszej realizacji śmieszne, nie wiem, mam nadzieję. Po lekturze miałam zwyczajnie uczucie ulgi i wdzięczności, że dostałam od Hawdona coś tak bezpretensjonalnego i bez zadęcia. Mnie to bawiło bardzo, a czy to będzie śmieszne dla innych? Nie wiem.

Co musi mieć w sobie komedia?

- Intrygę, charaktery i konstrukcję, rytm. Materiał, na którym można pracować aktorsko wewnątrz roli także. Budować śmieszne postaci, móc się śmiać z człowieka w ogóle. Ale tu mamy autora wielce doświadczonego. Mistrza gatunku.

Nie jestem specjalistką od tego gatunku, ale zdecydowałam, że to ja będę reżyserem, ponieważ od początku chciałam postarzyć bohaterów, zdjąć ostatnio obowiązujący styl grania farsy w Polsce, położyć nacisk na dbałość o szczegóły w dekoracji, kostiumach, świetle. Postarzyłam obsadę o 20 lat, przeniosłam wszystko w lata 60. Na tym mi zależało. Nie znoszę tego sznytu grania tego typu tekstów w szklano-niklowanych dekoracjach, pustych wnętrzach bez szczegółów; barek, kanapa i kolorowe ściany, a światło jak w świetlicy. No i moja główna uwaga reżyserska to - proszę nie starać się być śmiesznymi, nie za wszelką cenę, lżej, delikatniej, finezyjniej. Nie wiem, czy to dobrze?

Właśnie, o czym nie może zapomnieć reżyser komediowego spektaklu?

- Nie skłamię, jeśli powiem, i ludzie ze środowiska przyznają mi z pewnością rację, że to bodaj najtrudniejszy gatunek teatralny. Nie ma mowy o pomyłce, bo wszystko zaczyna kuleć. Żeby zagrać dobrze farsę, trzeba wbrew pozorom wiedzieć o człowieku bardzo dużo, to nie są wyjątkowe postaci, jak w tragedii czy gatunkach psychologicznych, to przeciętni, typowi ludzie, tu chodzi o generalia. Zachowania, śmieszności i słabości. Publiczność musi się śmiać z samych siebie. To upiornie trudne, a zawód trzeba mieć w małym palcu, technika, słuch, dialogowanie, poczucie rytmu i temperament, na tragiczne jęki, snuje i rozdzieranie szat oraz mydlenie oczu nie ma czasu ani miejsca. Pauza musi być tylko w tym, a nie innym miejscu, tak długa, a nie dłuższa czy krótsza, ma puentować to, a nie co innego. Matematyka. Plastyczne ciało i słowo, długa fraza modulowana wedle tego, jak dyktuje tekst i myśl. No, poczucie humoru także. Ale premiera farsy to dopiero początek, to publiczność uczy grać komedię, spektakl "stanie się" za jakieś 20 wieczorów z publicznością, jeśli będziemy mieli talent.

Ostatnie dwa miesiące, często nocą, kiedy nie mogłam spać, oglądam filmy z Luisem de Funes, to mój mistrz tym razem.

Co sprawia najwięcej trudności?

- No, mnie ostatnio kondycja. Zresztą kolegom, tym starszym, też. Farsa musi być grana w zawrotnym tempie, żeby móc nim manipulować. Nasza scena w Och-teatrze jest duża, bieganie i nagłe zmiany intonacji wykańczają. Podobno Luis de Funes umierał na serce, grając Oskara. I w końcu od tego Oskara umarł. No, ale już jest zabawnie, ludzie przychodzą do kasy i chcą kupić bilet na "Ryszarda R." albo "Ryszarda W.". Zaczęliśmy zapisywać, jak publiczność przekręca tytuły. No nic. Jestem nastawiona na zabawę i śmiech. Zobaczymy, czy się zdarzy

Jak można przedstawić pani bohaterkę?

- Starsza pani bez godności. (śmiech)

Albee w sztuce, która od kilkunastu tygodni z powodzeniem grana jest teraz w Och-teatrze, pyta "Kim jest Sylwia?". A kim jest R...?

- Przede wszystkim jest pięciu R. I tylko moja bohaterka wie od początku, który jest kim.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni