kup bilety online

Komunikat prasowy

Taka dziwna historia dziwnej (nie)miłości

Ona - artystyczna dusza, tancerka z marzeniami, zakochana w kochaniu, inteligencją nie grzesząca, ale dobra i szczera. On - poważny, spięty adwokat, umysł analityczny wciśnięty w skrojony garnitur. Na co dzień daleko mu do szaleństw, może właśnie dlatego, kiedy poznaje na imprezie u kolegi Gizelę (Natalia Sikora), czuje ciekawość i fascynację, które prowadzą go do nowojorskiej budki telefonicznej...

"Huśtawka" w reżyserii Anny Sroki-Hryń to musicalowa interpretacja dramatu "Dwoje na huśtawce" Williama Gibsona. I postawienie w tym przypadku na muzykę i energiczną choreografię było bardzo dobrym pomysłem. Głównie dlatego, że fabularnie nie jest to spektakl jakoś szczególnie porywający. Ot, historia miłosna. Raczej przeciętna, mało oryginalna i niespecjalnie ekscytująca. O ile Gizela, z racji temperamentu i specyficznego poczucia humoru, może jeszcze powalczyć o uwagę, o tyle Jerry (Maciej Maciejewski) ma trochę trudniejsze zadanie. Zalążek "pazurków" pokazuje dopiero w drugim akcie, który jest zdecydowani bardziej dynamiczny, interesujący i błyskotliwy (szczególnie w warstwie językowej) od pierwszego.

Wspomniałam, że dobrą decyzją było sięgnięcie do formy musicalowej dramatu - właśnie z powodu dosyć przewidywalnego scenariusza. Dzięki muzyce na żywo, świetnym układom choreograficznym (Paulina Andrzejewska-Damięcka) i piosenkom, oglądanie historii kochanków nie jest męczące i nużące. Sprawdza się tym razem doskonale obustronny układ widowni w Och-Teatrze i umieszczenie mieszkań Gizeli i Jerry'ego na metalowych rusztowaniach po bokach sceny.

"Huśtawka", biorąc pod uwagę zastosowaną przez realizatorów formę, jest musicalem zgrabnym. Aktorzy, wokaliści i tancerze mają dużo pozytywnej energii, ich sprawność fizyczna też robi wrażenie. Trudno również nie pochwalić warstwy wokalnej - bo choć piosenki nie mają znamion hitów, i raczej nie będziemy ich nucić po wyjściu z teatru, to są dobrze wykonane. Gorzej na tym tle wypada sama historia. Miłość Gizeli i Jerry'ego gdzieś w spektaklu przemyka, ale trudno "w nią wejść". Jest płytka i mało poruszająca - właściwie nawet nie wierzyłam, że tych dwoje ludzi się kochało. Bardziej przemawia do mnie wersja, że oto doszło do spotkania dwóch samotnych osób. Jedną przyciągnęła chęć przełamania rutyny, zasmakowania owocu z innego drzewa, chwilowa odskocznia od nudnego życia; drugą - wrodzony, napędzany cechami osobowości impuls. Co zatem bohaterów połączyło? Nieumiejętność budowania relacji z drugim człowiekiem. Huśtawka nie jest trudna do rozbujania. Gorzej, jak się spadnie i dostanie nią prosto w twarz. Może to brutalna wizja, ale obawiam się, że niestety powszechnie znana...

Źródło: https://teatrdlawszystkich.eu/taka-dziwna-historia-dziwnej-niemilosci/

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2020 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni