kup bilety online

Komunikat prasowy

Jesteś inny, jesteś piękny. Pozostań sobą

Katarzyna Binkiewicz, www.teatrdlawas.pl

Och-Teatr przyzwyczaił widownię do lekkich spektakli: fars z doborową obsadą i komediodramatów z moralnym przesłaniem. W przypadku wyreżyserowanego przez Przemysława Wojcieszka spektaklu „Darkroom” jest zgoła inaczej. To obraz kontrowersyjny, obrysowany czarnymi ramami uprzedzeń i nierówności. Trudny, niepokojący, być może dla niektórych obsceniczny, ale tak naprawdę opowiadający o wartościach, emocjach i relacjach, które spotykamy na co dzień lub w których silnie tkwimy, niekiedy nie zdając sobie z tego nawet sprawy

Zwyczajna polska rodzina. 30-letni, zapracowani. Lena (Maria Seweryn), ambitna dziennikarka oraz Robert (Karol Wróblewski), wykształcony i pracowity. Istotnie, byłby to sielski obrazek, gdyby nie to, że Lena – nie mogąc realizować swoich dziennikarskich pasji – zatrudnia się jako korektorka, by móc utrzymać rodzinę. On natomiast, mimo dobrego wykształcenia, całe dnie spędza na rozmowach kwalifikacyjnych. Sfrustrowany i zestresowany niemożnością znalezienia pracy, zaczyna topić swoje smutki w alkoholu. Dodajmy do tego „szczęśliwego” obrazka Łukasza – przyjaciela geja i w opozycji playboya i zapalonego słuchacza Radia Maryja, dziadka Stanisława. Mamy okazję obserwować wachlarz osobowości skontrastowanych ze sobą bardzo silnie. Pełną paletę afektów, zachowań i ideologii. Czy potrafimy akceptować siebie nawzajem? Czy potrafimy różnić się i jednocześnie razem egzystować?

Każdy z „mieszkańców” Darkroomu boryka się z psychologicznym kryzysem, lękami i przerażającym poczuciem samotności. Zaburzony jest cały system. Niewątpliwie, idealna pożywka dla psychoterapeutów. Postać Roberta jest bardzo bliska dzisiejszym realiom – tysiące osób boryka się teraz z bezrobociem i ogromną frustracją z tym związaną. Wróblewski buduję swoją postać bardzo szczerze, jego emocje odbijają się wśród widowni, żongluje nimi przechodząc perfekcyjnie od lęku, poczucia beznadziei i bezużyteczności do frustracji czy złości. Koi swoje nerwy i redukuje stres coraz częstszym spożywaniem alkoholu. Seweryn jako Lena jest bezbłędna – silna, choć jednocześnie bardzo wątła w środku, wspierająca męża choć tak naprawdę bardzo skonsternowana i zagubiona w całej sytuacji. Jej postać budzi chyba najwięcej sympatii, zrozumienia i współczucia. Wojcieszek zbudował „Darkroom” na kontrastach i nieustannym ścieraniu się ściślej nieokreślonych przestrzeni. Dlatego też bazą przedstawienia są przeciwieństwa, przedłożenie nowego staremu. Próba spojrzenia na dzisiejsze czasy z boku, bez oceny i świadomych klasyfikacji. To teatr rewolucji, zmian.

Oklaski kieruję w stronę Rafała Mohra grającego geja, miłośnika karaoke i szaleńczych wykonań piosenek Violetty Villas. Postać Łukasza jest do imentu rzeczywista, pełna i spójna. Osobowościowo genialna, lekko przekarykaturyzowana by uwypuklić to, co warte zaznaczenia. Darkroomowy trójkąt: Seweryn, Wróblewski i Mohr, nie pierwszy raz spotyka się na deskach teatrów Fundacji Krystyny Jandy. Mamy okazję podziwiać ich także w spektaklu „Metoda” w reżyserii Piotra Łazarkiewicza. Trio to wydaje się być gwarantem dobrego przedstawienia, a na pewno mocnego aktorstwa na wysokim poziomie. Nie można jednak zapomnieć o niesztampowej i wyrazistej postaci dziadka Stanisława granego przez Jerzego Łapińskiego. Perfekcyjnie buduje postać pełnego sprzeczności i lęku staruszka. Choć ciałem jest jeszcze bardzo żwawy, dusza i serce nierzadko dają mu powody do rozmyślań i refleksji. Duet jaki stworzył z Mohrem jest znakomity. Tak technicznie oraz artystycznie, jak i w przestrzeni metaforycznej, nienazwanej. To, co początkowo wydaje się wykluczać, zwalczać, z biegiem czasu potrafi się scalić. Kluczem jest poznanie. Nie schematyczne, nie według oceny ogółu, panujących nakazów, społecznego wymogu. Istotą jest poznanie drugiego człowieka, tego, co ma w środku i co może dać nam i światu. To droga do akceptacji, do poznania, do zrozumienia. Zrozumienia, że każdy ma prawo do własnego życia, przecierania szlaków i nieszablonowych ideologii. Nieważny winien być stan posiadania, wiek, wzrost, kolor skóry. Liczy się człowiek jako wartość sama w sobie.

„Darkroom” to także gorzka opowieść o samotności, z którą niekiedy borykać musimy się w tych bezdusznych czasach. Dlatego tak cenne jest zauważenie istoty obok. Jej wartości i potencjału. Bez płytkich ocen i etykietowania. Pamiętaj, jesteś inny. Jesteś ważny. Jesteś piękny.

 

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni