kup bilety online

Komunikat prasowy

Szwejkowa ironia, sarkazm i dobroduszność

Anna Czajkowska, Teatr dla Was, 04-07-2017

Proza Jaroslava Haška to klasyka, uniwersalne źródło, z którego czerpali (i nadal czerpią) pisarze, filmowcy, twórcy teatralni i inni. Jego kultowa powieść "Przygody dobrego wojaka Szwejka" dziś wciąż inspiruje i zdobywa nowych fanów (stała się nawet podstawą tzw. ruchu szwejkologicznego), gdyż groteskowość, pełen absurdów humor, ostra satyra, którą nasycony jest utwór, nie starzeją się i bawią kolejne pokolenia przygodami "idioty z urzędu". Co ciekawe, większość niehistorycznych postaci, barwnie opisanych przez Haška na kartach książki, miała swe pierwowzory w rzeczywistości, w dodatku autor często pozostawiał im prawdziwe nazwiska. Widzowie znają Szwejka głównie z filmu Karela Steklego, gdzie w postać głównego bohatera wcielił się Rudolf Hrusínský, który w świadomości młodszych i starszych wielbicieli czeskich komedii na zawsze pozostanie niezapomnianym wzorcem wojaka Szwejka. Teatr również nie oparł się urokowi prozy Haška. Jego Szwejk pojawiał się na scenie kilkakrotnie, rozśmieszał i bawił swym specyficznym optymizmem liczną publiczność (na naszej rodzimej scenie pierwszym Szwejkiem był legendarny aktor Stefan Jaracz). Andrzej Domalik pragnął przypomnieć sylwetkę dobrodusznego wojaka. Przygotował spektakl na podstawie polskiego przekładu autorstwa Pawła Hulki-Laskowskiego, a rolę głównego bohatera powierzył Zbigniewowi Zamachowskiemu.

"Dobry wojak Szwejk idzie na wojnę" to dość wierna adaptacja, nieodbiegająca zbyt od oryginału. Jak mówi Zbigniew Zamachowski: "Podajemy widzom esencję - na 57 stronach scenariusza udało się zmieścić prawie połowę książki. Przedstawienie kończy się w momencie, kiedy Szwejk idzie na wojnę". Jak wiadomo, to jeszcze nie koniec przygód pucołowatego wojaka! "Stąd możliwość, żeby kiedyś ewentualnie pomyśleć o drugiej części" - dodaje odtwórca głównej roli. Dobra wiadomość, tymczasem przyjrzyjmy się adaptacji opowieści o wojaku, który "urzędowo został przez nadzwyczajną komisję lekarską uznany za idiotę". Na deskach Och-Teatru pojawia się poczciwy żołnierz, który wpadając w większe i mniejsze tarapaty, wychodzi z nich zawsze z właściwym sobie wdziękiem, zna się na sztuce konwersacji, do tego każdą sytuację puentuje stosowną, ciekawą anegdotką, po raz setny udowadniając, jak wielkim jest indywidualistą.

Zbigniew Zamachowski w roli Szwejka to kwintesencja filozofii będącej sposobem na życie, ironia i sarkazm w czystej postaci, ale też spora doza dobroduszności. W czasach, gdy szaleje wojna i bezduszność urzędnicza oraz wszelkie hierarchie wydają się śmieszne, a stosunki w wojsku osiągają szczyty głupoty, on jeden zdaje się zachowywać optymizm. I nieustannie, dosadnie i z cynizmem komentuje postępowanie wyższych oraz niższych rangą żołnierzy Najjaśniejszego Pana. Częstując otoczenie swymi mądrościami, nadzwyczaj umiejętnie chroni się przed karzącą ręką aparatu ścigania, zawirowaniami historii oraz niewiarygodnymi pomysłami przełożonych. Znakomicie brzmią w jego ustach słowa: "Wszystko może się jeszcze obrócić ku dobremu, jak mówił Cygan Janeček w Pilźnie, kiedy mu w roku 1879 zakładali stryczek na szyję za podwójne morderstwo na tle rabunkowym". Od pierwszej sceny, od momentu gdy tajni agenci policji (Marcin Bubółka i Henryk Simon) odwiedzili Szwejka, możemy mieć pewność, iż tutaj absurd to codzienność, a większość osób dookoła jest pomylona.

Początkowo sam bohater wydaje się totalnym głupkiem i bezmyślnym sługą monarchii austro-węgierskiej. Jednak to tylko pozory. Jego poczynania i taktyka są na tyle sprytne, iż zaczynamy się zastanawiać, z kim właściwie mamy do czynienia - z inteligentnym udawaczem czy rzeczywistym idiotą? A przy tym trudno go nie polubić, choć sceniczny Szwejk nie od razu zdobywa serce widza. Dzieje się to powoli, wraz z rozwojem akcji, która systematycznie przyspiesza. Szybko znika wrażenie, iż przedstawienie będzie intensywnie przegadane. Z powodów politycznych Szwejk trafia do więzienia, jednak władze uznają żołnierza za nie do końca sprawnego intelektualnie i wysyłają go do szpitala psychiatrycznego. Pobyt w szpitalu dla psychicznie chorych to już inna historia. Marcin Bubółka i Henryk Simon w roli sanitariuszy dwoją się i troją, by rozbawić publiczność i jak najlepiej oddać atmosferę placówki opisanej przez Haška z ogromną dozą ironii. Trzeba przyznać, że ich zabiegi są wielce udane. Ale najlepsze przed nami! Kiedy na scenie pojawia Krzysztof Dracz, czyli kapelan Otto Katz, cała uwaga widzów skierowana zostaje tylko na niego. Dracz ględząc, śpiewając jak pijaczyna, konsekwentnie pokazuje, jak znakomitym jest aktorem. Po prostu trudno oderwać od niego oczy. A potem Szwejk trafia w ręce Porucznika Lukasza i zostaje jego ordynansem. Mirosław Kropielnicki jako oficer równie głupi jak pozostali bohaterowie, ale za to szarmancki wobec dam, jest na swój sposób przystojny i sympatyczny. To kolejna znakomita kreacja, niesamowicie śmieszna, jednak z dużą dozą męskiego wdzięku i w eleganckim stylu. Oczywiście Szwejk nie byłby Szwejkiem, gdyby i jego nie doprowadził w końcu do rozpaczy. Na tle męskiego towarzystwa doskonale wypada jedyna dama, kochanka Porucznika Lukasza. Milena Suszyńska w roli kapryśnej, uroczej spryciary, żony handlarza chmielem jest pełna seksapilu, dojrzała i słodka, a przy tym bardzo naturalna. Jej bohaterka w tych "szwejkowskich czasach" radzi sobie bardzo dobrze, podobnie jak Szwejk, a ich miłosne igry, czysta i subtelna gra, którą mogą oglądać nawet dzieci, to prawdziwy majstersztyk aktorski.

Minęło bez mała sto lat od publikacji "Przygód dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej", a zdaje się, iż powieść wciąż pozostaje aktualna i czytelna w swej groteskowości. Jak mówi Zbigniew Zamachowski - "tekst jest mądry i pod warstwą humoru kryje się wiele ważkich spostrzeżeń, choćby na temat tytułowego problemu wojny, który w ujęciu autora jest niesamowicie śmieszny, ale tak samo tragiczny". Pozostaje jeszcze odwieczne pytanie, na które sami sobie musimy odpowiedzieć - czy Szwejk jest rzeczywistym idiotą, skończonym głupkiem, czy też tylko takiego udaje? A spektakl? Jest w tej adaptacji sporo soczystego humoru, niewielkich acz barwnych scenek, tak różnorodnych, jak postacie bohaterów. Andrzej Domalik dość wiernie oddaje ducha powieści, a Zamachowski to po prostu wymarzony Szwejk. Aktor pięknie operuje głosem, co przydaje się wojakowi ze skłonnością do monologowania; bawi, droczy się ze wszystkimi, także z publicznością. Ponadto śpiewa jak zwykle znakomicie i... filozofuje na miarę. W inscenizacji pojawia się trochę niedociągnięć, momentów mniej dynamicznych, nieco nużących, kilka wpadek dykcyjnych, jednak całość zasługuje na bardzo dobrą ocenę. Muszę przyznać, że to głównie zasługa wytrawnych aktorów i sprawnego reżysera. Nie jestem pewna, czy w innym wykonaniu i w innej obsadzie przedstawienie byłoby równie smakowite.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni