kup bilety online

Komunikat prasowy

"Dobry wojak Szwejk idzie na wojnę" w Och-Teatrze

Witold Sadowy, 30-06-2017

Znakomita powieść Jarosława Haska (1883-1923) "Przygody dobrego wojaka Szwejka" po opublikowaniu w Czechach przetłumaczona została na wszystkie języki świata. Zrobiła zawrotną karierę. W ojczyźnie niezbyt przychylnie przyjęta. Rozsławiona przez Niemców, przyrównujących Jaroslava Haska do Rabelais'go i Diderota. Na język polski przełożona została przez Pawła Hulkę-Laskowskiego (1881-1945). Na jej kanwie powstawały liczne filmy i przedstawienia. W Polsce pierwszym Szwejkiem był Stefan Jaracz. Wielki artysta nazywany "geniuszem sceny polskiej". W postać Szwejka wcielił się w roku 1930 w Teatrze Polskim w Warszawie w przedstawieniu reżyserowanym przez Karola Borowskiego. Nie widziałem go w tej roli. Miałem wtedy zaledwie 10 lat. Ale widziałem wielokrotnie Stefana Jaracza w innych rolach. Mogę więc sobie wyobrazić go jako dobrego wojaka Szwejka. Poza tym opowiadali mi o nim i jego roli moi starsi koledzy w teatrze. Widziałem natomiast jako dojrzały już człowiek i aktor w tej roli Kazimierza Brusikiewicza w roku 1973. Znakomitego aktora komediowego, który zagrał tę rolę w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach w reżyserii Zbigniewa Bogdańskiego. On był Szwejkiem w tym przedstawieniu. Nie grał tej roli.

Obecnie po powieść Jarosława Haska sięgnął wybitny reżyser Andrzej Domalik. Z ogromnego materiału wybrał kilka wątków i zrobił z nich adaptację sceniczną. Wyreżyserował i powstało interesujące przedstawienie w Och-Teatrze noszące tytuł "Dobry wojak Szwejk idzie na wojnę". Krystyna Janda zaprosiła do roli Szwejka Zbigniewa Zamachowskiego. Wybitnego aktora Teatru Narodowego. Kiedy w dniu premiery, rozpoczynał spektakl, nie wypowiedział jeszcze słowa a publiczność zgotowała mu gorącą owację. Początkowo akcja toczyła się dość sennie. Było nudnawo. A Zbigniew Zamachowski jako Szwejk sprawiał wrażenie, jakby przestał wierzył w swój talent. Dopiero kiedy Krzysztof Dracz jako Kapelan Katz rozpoczął swój przydługi moim zdaniem monolog w kościele, temperatura się podniosła. Ale prawdziwy przełom nastąpił w momencie, kiedy sceną zawładnął Mirosław Kropielnicki jako pełen temperamentu porucznik Lukasz. Artysta o niezwykłej sile oddziaływania. Zelektryzował publiczność i zmobilizował Zbigniewa Zamachowskiego, w którego wstąpił inny duch. Poczuł partnera i nabrał powietrza w żagle. Stał się Szwejkiem. Stworzyli obaj znakomite kreacje. A kiedy dołączyła do nich jeszcze utalentowana i śliczna Milena Suszyńska, aktorka Teatru Narodowego, jako Piękna Kate, stało się gorąco na scenie i na widowni. Ten tercet zachwycił wszystkich. Dodatkowo wielki kunszt aktorski wykazali w duecie Milena Suszyńska i Zbigniew Zamachowski w przepięknie wykonanej scenie erotycznej bez słów, ustawionej przez Leszka Bzdyla. Nagrodzonej wielkimi brawami. Na długo zostanie ona w pamięci tych, którzy oglądać będą to przedstawienie. Reszta wykonawców z Michałem Zielińskim jako ciekawym Radcą oraz studentami Akademii Teatralnej Marcinem Bubółką i Henrykiem Simonem w kilku rolach, a zwłaszcza pielęgniarzy i kolejnej niemej scenie wymyślonej przez Leszka Bzdyla zasługuje na uznanie. Przedstawienie kończy się antywojennym przesłaniem Szwejka, który idzie na wojnę i pyta głośno: "tylko po co i za kogo"? Właśnie. Wciąż aktualne pytanie...

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2018 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni