kup bilety online

Komunikat prasowy

Zatańcz, a poczujesz się lepiej

Małgorzata Kociubowska, www.kulturaonline.pl

Taniec jest dobry na wszystko? W tym wypadku tak! Krystyna Janda funduje bohaterom swojej nowej inscenizacji skuteczną taneczną terapię. Recenzujemy "Lekcje stepowania".

Och-Teatr w Warszawie postanowił pożegnać ubiegły rok premierą spektaklu "Lekcje stepowania". Za inscenizację odpowiada Krystyna Janda, która pierwsza raz reżyserowała to przedstawienie ponad 12 lat temu na deskach Teatru Powszechnego w Łodzi.  Z dużym powodzeniem. Autorem sztuki jest angielski pisarz Richard Harris, który stworzył lekką komedię obyczajową z dużą dawką tańca. "Lekcje stepowania" były już wielokrotnie wystawiane na europejskich scenach. Premiera miała miejsce jeszcze w 1984 roku w Leatherhead koło Londynu. Odniosła taki sukces, że dotarła nawet na Broadway, a w 1991 roku powstał film "Stepping out" z samą Lizą Minelli w roli głównej.

 

Stepowanie, bezrobocie i... nieplanowana ciąża

Bohaterami przedstawienia są uczestnicy kursu stepowania. Każdy z nich jest inny, ma swoje życiowe problemy, mają różne powody, dla których zapisali się na te lekcje. Łączy ich jedno – zajęcia są sposobem na oderwanie się od codziennych problemów.

Kurs prowadzi była tancerka Mavis (Anna Iberszer). Z tych lekcji utrzymuje siebie i swojego bezrobotnego partnera. Stara się nie obarczać swoimi problemami uczestników kursu. Dlatego przez pewien czas nie mówi im o swojej nieplanowanej ciąży. Do tańca przygrywa uczestnikom zaś pani Fraser (Krystyna Tkacz) Jest ona bliską dla Mavis osobą. Zastępowała jej rodziców, a teraz martwi się tym, co dziewczyna robi ze swoim życiem.

 

Różne osobowości, jeden taniec

Na lekcje uczęszcza sześć kobiet i jeden mężczyzna. Sylwia (Elżbieta Romanowska) to najbardziej komediowa postać, żeby nie myśleć o domowych problemach uczęszcza na zajęcia stepowania. Jej mąż pracuje na czarno i pobiera dodatkowo nielegalnie zasiłek, żeby wystarczyło im pieniędzy na życie. Absolutnie nie widać po niej kłopotów, wręcz przeciwnie, jest duszą towarzystwa, szczera do bólu, co chwilę rzuca sprośnymi uwagami.

Dorothy (Joanna Moro) jest przeciwieństwem Sylwii, skromna, bardzo infantylna, sama opiekuje się swoim schorowanym ojcem, pracuje na cały etat, a raz w tygodniu odrywa się od szarej rzeczywistości i przychodzi na lekcję tańca.

Rose (Izabela Dąbrowska) jest chora na raka, co tydzień przychodzi w innej peruce, wciąż ma nadzieję na poprawę swojego stanu zdrowia. Dodatkowo problemów przysparza jej  syn, który nie chce pracować. Mimo wszystko stara się korzystać z życia, wbrew  pozorom jest pełna wigoru i energii.

Maxine (Katarzyna Żak) wszędzie widzi szansę na zrobienie interesu, ma sklep z ubraniami, przynosi na każdą lekcję bluzki, apaszki czy spodnie, by sprzedać coś innym uczestnikom. Jej pierwszy mąż okazał się gejem, a gdy wyszła drugi raz za mąż to okazało się, że nie może mieć dzieci, wychowuje pasierba, który przysparza rodzicom samych problemów.

Andy (Zofia Zborowska) to kobieta po 30-stce, mówi o sobie niewiele innym, skrywa to, co dzieje się między nią a jej mężem. Od samego początku widać, że coś łączy ją z jedynym mężczyzną w grupie.

Geoffrey (Kamil Maćkowiak) jest, tak jak Andy, bardzo skryty, dopiero z plotek dowiadujemy się, że miał kiedy żonę, a teraz jest samotny.  Nie przeszkadza mu to, że w grupie są same kobiety, lubi tańczyć, jest to dla niego moment oderwania się od codziennych problemów. Gdy zostaje sam na sam z Andy widać, że chce nawiązać jakąś relację, ale ze stresu zaczyna się jąkać i zacinać, dopiero na koniec pokazuje, jak bardzo zależy mu na dziewczynie.

No i jest jeszcze Vera (Maria Winiarska), która dołącza do zespołu najpóźniej. Można ją określić jako damę, perfekcyjną panią domu, pedantkę, krótko mówiąc – od początku wszystkich irytuje. Jest wścibska, plotkuje za plecami innych, szuka tanich sensacji, a w dodatku chwali się kostiumami, jakie kupuje jej mąż. Ale, koniec końców, i ona traktuje lekcje tańca jako terapię.

 

Fenomenalne role Winiarskiej i Tkacz

"Lekcje stepowania” są kolejnym reżyserskim sukcesem Krystyny Jandy, a Maria Winiarska i Krystyna Tkacz to perełki tego spektaklu. Tkacz jest jedyną osobą, która nie tańczy w przedstawieniu, a w pierwszym akcie znajduje się raczej w cieniu pozostałych postaci. Mimo tego po przerwie w mistrzowski sposób gra scenę, w której wraca pijana z baru i zaczyna pouczać innych.  To doskonały przykład perfekcyjnej "starej" szkoły aktorstwa; te ruchy sceniczne, gesty i dykcja, właśnie od takich osób młodzi aktorzy i aktorki powinni uczyć się rzemiosła.

Winiarska z kolei wcieli się w postać, która powinna wręcz irytować publiczność przez swoje zachowanie. Tymczasem przeciwnie, zyskuje ona sympatię, a na koniec współczucie. Ten spektakl daje również możliwość zobaczenia aktorki na scenie razem ze swoją matką - Zofią Zborowską. Skonfrontowanie dwóch pokoleń aktorskich to rewelacyjny widok. Cała obsada aktorska okazała się strzałem w dziesiątkę, każdy idealnie odnalazł się w swojej roli, wszystkie postaci były zupełnie inne i to rewelacyjnie pokazali aktorzy.

Choreografię do spektaklu przygotowała Anula Kołakowska. Wielkie brawa za to, że zadbała o każdy szczegół, dopracowała najmniejszy element. Należy także docenić wysiłek, jaki włożyli w przedstawienie aktorzy, ucząc się niełatwego tytułowego stepu. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę budowę sceny w Och-Teatrze. Znajduje się ona na środku, a publiczność siedzi po dwóch stronach. Aktorzy muszą więc tańczyć tak, aby widzowie po obu stronach mogli ów choreograficzny kunszt dostrzec.

Jeśli ktoś widział plakat "Lekcji stepowania”, tak właśnie tak wygląda scena finałowa. Aktorzy przebrani w różowe kostiumy króliczków "Playboya”, a w tle utwór Michaela Jacksona "Billie Jean”. Rewelacyjny występ, małe show, widownia zachwycona, oklaski i owacje na stojąco.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni