kup bilety online

Komunikat prasowy

Krystyna Janda. Master Class

Przed laty w Teatrze Powszechnym grając w tej samej sztuce, Krystyna Janda była Marią Callas. Teraz w Och-Teatrze to Maria Callas jest Krystyną Jandą.

Kto to jest? Dyrektoruje, reżyseruje, gra, pisze, jeździ z przedstawieniami po Polsce. W przerwie wystąpi jeszcze w filmie albo wyreżyseruje sztukę w teatrze telewizji. Pytanie za jeden punkt, nietrudno bowiem zgadnąć – to Krystyna Janda. Ale zaraz, zaraz, czegoś nam jeszcze w tej wyliczance brakuje. A czy uczy? Jakoś nie słychać, by uczyła. O ile mi wiadomo, próbowała kiedyś wykładać w warszawskiej szkole teatralnej, lecz szybko się zniechęciła. Prawdopodobnie za dużo wymagała od studentów. Ich strata.

W najnowszej premierze Och-Teatru uczy adeptów śpiewu operowego. Sztuka „Maria Callas. Master Class” Terrence’a McNally’ego opowiada o schyłkowym rozdziale życia wybitnej artystki. Już nie występuje na scenie: przekazuje swe doświadczenia innym podczas kursów mistrzowskich w nowojorskiej Julliard School of Music. W streszczeniu nie wygląda to najlepiej, nic wielkiego nie dzieje się bowiem na scenie. Wchodzi kolejny uczeń, przedstawia się, potem wykonuje przygotowaną arię. Mistrzyni przerywa, komentuje, wspomina swoje popisy, czasem jest zołzowata, czasem miła. (Uczniowie Callas wspominali, iż na ogół była sympatyczna). Adepci znoszą jej uwagi rozmaicie, jedni heroicznie, inni się załamują, ale tak to już jest (i będzie) w tym zawodzie. I to w zasadzie wszystko. Ale jest jeszcze Janda w roli tytułowej. Nie tyle gra, ile jest Callas. A raczej odwrotnie – to Callas jest Jandą.

Mówi tekstem sztuki, a wydaje się, że od siebie. Jakby postanowiła tego wieczoru zdobyć się na pełną szczerość i opowiedzieć nam, co myśli o sztuce, teatrze, życiu. Oraz dopuścić do siebie jeszcze bliżej, mówiąc o miłości, zazdrości, samotności. Przede wszystkim jednak o sztuce. Studenci stołecznej Akademii Teatralnej, którzy nie mają zajęć z Jandą, powinni do teatru na ulicy Grójeckiej udać się w szyku zwartym. Ze sceny usłyszą, jak przygotować się do roli, jak starać się zrozumieć teksty i konteksty, i co ich w przyszłym artystycznym życiu czeka.

Dowiedzą się na przykład – a zdaje się, ze nikt im tego jeszcze nie powiedział – że w przyszłości będą mogli liczyć tylko na siebie. Nikogo nie będzie obchodzić, czy w teatrze czują się dobrze, czy źle, czy mają pieniądze na wynajem kawalerki, czy przeżywają kryzysy i załamania. Nikogo. I niechaj też nie liczą na miłosierdzie publiczności. Publiczność to twój wróg – mówi Janda (Callas) jednemu z uczniów. Wróg, którego musisz pokonać, zdobyć, wtedy będzie twój. O takich drobiazgach jak zazdrość środowiskowa, brak lojalności i solidarności – już nawet nie warto wspominać.

A jednak warto próbować. Jak mówi Callas: „Ja wiem, że świat się nie zawali, jeśli od jutra nie będzie przedstawień »Traviaty«. Ja to wiem. Ale wierzę, że wybierając sztukę, przyczyniamy się do tego, że ten świat staje się piękniejszy i lepszy. Że zostawiamy go mądrzejszym i bogatszym dzięki sztuce. Im jestem starsza, tym mocniej wiem. Ale wierzę, że to, co robimy, ma sens”.

Nieprzypadkowo właśnie ta kwestia znalazła się na okładce programu. To wyznanie wiary samej Jandy. Która przecież mogłaby spokojnie żyć w blasku ugruntowanej od dawna sławy i popularności, lecz nie zwalnia tempa. Ostatnio chyba nawet biegnie coraz szybciej. Najpierw była tylko Polonia, teraz jeszcze Och-Teatr. Zapewne wie, że publiczność przychodzi do jej teatrów „na Jandę”. Co zresztą może być problemem – trudno przecież grać jednego dnia na dwóch scenach, ale może nie doceniam możliwości mojej ulubionej artystki.

Żeby nie poprzestać na osobistych wyznaniach, zacytuję dialog podsłuchany kiedyś podczas antraktu w Polonii. Rozmawiały dwie kulturalne panie, jedna powiedziała: Zobacz, ile pani Janda daje nam radości. Trudno o większy komplement.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni