kup bilety online

Komunikat prasowy

WIELKA CALLAS, WIELKA SZTUKA, WIELKA JANDA

Iwa Poznerowicz, www.teatrdlawas.pl

Po osiemnastu latach od wielokrotnie nagradzanego przedstawienia „Maria Callas. Lekcja śpiewu” w Teatrze Powszechnym, duet Janda – Domalik wraca do tekstu Terrence’a McNally’ego. Na scenie Och-Teatru wystawia „Marię Callas. Master Class” – spektakl o primadonnie stulecia, Cecilii Sophii Annie Marii Kalogeropoulou, czyli Marii Callas.

Callas poznajemy w trudnym momencie jej życia. Samotna gwiazda, tracąca głos, prowadzi tzw. „mistrzowskie lekcje” dla śpiewaków. Uczy ich, na czym polega śpiew i zawód, który chcą wykonywać. Przekonuje, że to nie profesję wybrali, ale całe swoje życie. Bo to nie jest tylko otwieranie ust i emitowanie dźwięków – to oddanie, oddanie się całkowite i szacunek dla sztuki oraz widza.

Niekonwecjonalne usytuowanie sceny w Och-Teatrze powoduje, że widzowie są uczestnikami lekcji śpiewu – jakby czekają w kolejce, aby zaprezentować swoje umiejętności. Jak mówi sama Callas, są „kolejną ofiarą”. Gdy na scenie / klasie pojawia się ona – GWIAZDA, początkowo widzimy piękną, dowcipną kobietę. Wchodzą kolejni studenci, którzy otrzymują korepetycje nie tylko śpiewu, lecz przede wszystkim dostają wskazówki na życie, życie na scenie. Callas jest bezkompromisowa, wymagająca, wręcz despotyczna. Wie, czego żąda od artysty ten zawód. Jest doświadczona przez życie, przez walkę, którą toczy każdego dnia, aby być tą jedną, jedyną „primadonną stulecia”. Przekonuje, że wszystkie nuty, uwagi i zapisy w partyturze mają znaczenie, pozwalają lepiej, głębiej zrozumieć dzieło kompozytora.

Każdy akt kończy się odtworzeniem arii śpiewanych przez Callas w połączeniu z dramatycznymi monologami samej primadonny. W tych monologach pojawia się i „primadonna assoluta”, ale także zwyczajna kobieta błagająca, wręcz żebrząca o miłość. Poznajemy dramatyczną historię jej romansu z Onasisem. Grecki milioner kupił sobie pięknego i podziwianego przez cały świat Kanarka (jak ją sam ”pieszczotliwie” nazywał), bo było go na to stać – ale nie było go już stać na miłość do wrażliwej artystki. Oświetlona punktowo Callas – jakby stała samotna na wielkiej scenie teatru i życia – mówi o sztuce, szacunku, poświęceniu dla opery, a także o walce: aby istnieć, przełknąć wszelkie upokorzenia i być. Poświęcić się, a może nawet spalić w imię sztuki. Bo trzeba BYĆ, a nie GRAĆ. I taka jest Krystyna Janda jako Callas. Zawsze była aktorką z ogromnymi emocjami na wierzchu, ale tu przerosła samą siebie. Od pierwszej chwili jest wielką diwą. Władcza, stanowcza, despotyczna, a prowadzone przez nią lekcje to nieomal tresura.

Realizatorzy spektaklu do współpracy zaprosili młodych zawodowych śpiewaków. Grają oni role „studentów” Callas. Pięknie śpiewają fragmenty arii, nad którą pracują z niezapomnianą interpretatorką "Normy", ale miałam wrażenie, że otrzymują również ważną lekcję uprawiania tego zawodu – od Jandy.

Przez całe przedstawienie aktorka tworzy niesamowity nastrój, pobudza taką energię, że zapominamy, gdzie jesteśmy. Widzowie spektaklu zostają uczniami i otrzymują od Callas/ Jandy lekcję pełną prawd, które obowiązują nie tylko w świecie wielkiej opery, lecz także w świecie prawdziwej sztuki, której przedstawicielkami są wielka Callas i wielka Janda.

Mecenas
Technologiczny
Teatrów

Doradca
Prawny
Teatrów

Partner
Och-Teatru

Wyposażenie teatrów
dofinansowano
ze środków

PREMIERY W 2017 R.
DOFINANSOWANE PRZEZ


Patroni medialni